Niestety musimy

 Kilka razy wpadłam do niego z butelką wina. Oczywiscie nie zawsze udaje nam się zamoczyć usta w alkoholu. Dlatego On czasami żartuje, że niebawem zabraknie mu miejsca w lodówce, a przecież musi gdzieś chowac jedzenie. I tak oto nadszedł pewien cudowny wieczór. Siedzimy, rozmawiamy , pijemy herbatę. Po  kilku godzinach  patrzę w te jego oczy i widzę, że powoli traci kontakt z rzeczywistością  ( lubię ten stan kiedy jest zmęczony i śpiący, wtedy zaczyna wolniej mówić ). Postanawiam iść do domu. Pomagam wynieść mu kilka rzeczy do kuchni. Chodzimy tak między pokojem i kuchnią On oczywiście udaje, że jest w świetnej formie i wcale nie jest zmęczony, chowa jakieś rzeczy do lodówki i tak chodzimy i mijamy się w przedpokoju. On w pewnym momencie zatrzymuje sie, łapie mnie za ramię i patrząc mi w oczy z pełną powagą mówi:

- Olu musimy zacząć pić 

Zatkało mnie. W  życiu nie widziałam żeby wypił więcej niż dwa łyki wina. Nawet zaczęłam się martwić. Ale potem zrozumiałam, że chyba ilość butelek w lodówce sprawiła, że w końcu nie będzie gdzie chować jedzenia .Cóż pozostaje nam jedno, musimy zacząć pić. 

Mam tylko jedno pytanie

Chciałabym tego bardzo. Chciałabym czegoś, chociaż sama nie wiem czy to dobry pomysł. Chciałabym kilku chwil, ciepła Twojej dłoni, motyli w brzuchu i dreszczy.Chciałabym wiedzieć czy te motyle to Twoja sprawka. To nie musi mieć początku i końca, to nie musi mieć sensu, to nie musi dac nam szczęścia na zawsze ……to może być tylko chwilą, magią….a potem może nie być nic, albo …… zastanie nas jeszcze kiedyś jakiś ranek.  Chciałabym to wiedzieć?  Wolę żałować, ze spróbowałam, niż żałować, że zabrakło mi odwagi. 

Punkt G

Siedzę z Kazikiem i jemy lody. Przy okazji rozmawiamy o jakimś artykule w gazecie, w którym to wielkie autorytety od seksuologi rozwodzą się nad  punktem G.  Kazik swoje, ja swoje, autorytety jeszcze co innego, aż w pewnej chwili Kazik patrząc na mnie

Kazik: Ja i tak uważam, że punkt G u kobiety to mózg

i tu zapadła 10 sekundowa cisza podczas, której ja pomyślałam co za facet

Kazik kontynuując ( ni z gruchy ni z pietruchy po chwili ciszy ) :  I CYCKI

Taki TY

Zamyśliłeś się. Patrzysz gdzieś i jesteś jakiś smutny. Może nie smutny, może to odrobina refleksji. Czasami się zastanawiam, czy nie mogę jakoś sprawić, żeby było Ci lepiej

Ja: Czegoś potrzebujesz?

Ty: Oprócz Ciebie?

Bez tego i owego

Rozmawiamy przez telefon. Gadamy sobie o wszystkim; o pracy, przyjaciołach, problemach, wygłupiamy się, śmiejemy, czasem wspólnie coś zaplanujemy. Ględzę mu o tym co mi tylko wpadnie do głowy ( On wysłuchuje cierpliwie wszystkiego – twardy gościu) Przez to, że rozmawiamy o różnych porach dnia uczestniczymy przez telefon w swoim życiu. On podczas rozmowy telefonicznej  zmywa naczynia, gotuje, sprząta, prasuje, bierze prysznic (ha ha ha), pierze, robi zakupy, rozbiera się i ubiera, itd, itd. Wczoraj rozmawiamy jak zwykle dość długo dlatego zadaje pytanie….

Ja: Co robisz?

On: Rozbieram się

Ja ( śmiejąc się): Znowu?

On: Jak rozmawiam z Tobą to mam ochotę się rozebrać

***

Dzisiaj podczas rozmowy powiedziałam, że muszę o tym napisać. Poprosił, żebym sprostowała, że rozbiera się tylko w domu. W sklepie podczas zakupów raczej nie ( Dziwne – dopisek autora) 

Kremy i inne takie kosmetyki

Siedzimy sobie w pracy po wielkiej imprezie. Cały weekend rozdawaliśmy próbki kremów męskich, damskich i nijakich. Zostało tych kremów całe pudła i rozpakowujemy je. Chyba z 50 kg próbek wala się po pokoju. Problem jest w tym, że trzeba je szybko zużyć , bo mają krótkie terminy ważności.

Wyciągam krem pod oczy i aaaa co tam wysmarowałam sobie wszystko pod oczami i powieki też. Szperam w pudłach , a tam krem na noc. Co tam się będę martwić, że dopiero 15.00 posmarowałam sobie twarz niech działa. Będę śliczniejsza. Dalej szperam w próbkach. Cudownie znalazłam serum przeciw zmarszczkom na szyjce – no to otwieram  próbeczkę i smaruję się dalej.

Torcik patrzy na mnie z politowaniem  i pyta.

- A na cycki nie ma tam jakiejś próbki?

Ja szperając w pudłach

- Nooo nie ma.

Na co Torcik:

- A szkoda, bo tez byś sobie teraz mogła cycki wysmarować

Szczęście w grze

  Gramy w Rummikuba. Ja niestety ciągle przegrywam. Na zaczepki swoich towarzyszy w grze odpowiadam, że mam szczęście w miłości i dlatego szczęście w grach mnie omija. Tłumaczę im przez cały czas, że jedna przegrana to jedno bzykanko. Ja mam tych bzykanek z czternaście oni bidulki nic. Ale niestety fortuna kołem się toczy i stało się – wygrałam!!! ( się cieszę, że aż – dopisek autora).

Katarzyna patrząc na mnie:

- No to sorry Aleksandra bzykanka nie będzie.

Ja nieco oburzona ( ratując sytuację):

- Jak to nie będzie?! Dwa telefony i mam bzykanko!

Na co Antek, który w ogóle od jakiegoś czasu wydawałoby się nie zwracał na nas uwagi:

-Aaaaaa to przecież ja mam dwa telefony!!

***

Służbowy i prywatny. Uwielbiam te oczywiste powody.

Kim on jest?

Antek udzielał wywiadu do lokalnej telewizji o organizacji Półmaratonu                 ( Wszyscy wiemy, że organizujemy Półmaraton od lat ). W związku z tym, że chłopak w miarę rozpoznawalny jest w mieście, a wszystkie panie w wieku 65 plus uważają, że nasz Antek jest nieziemsko przystojny ( nie będę na forum polemizować – dopisek autora) to spotykał się każdego dnia po wywiadzie z uznaniem i aprobatą owych pań. Taki miejscowy celebryta. Pewnego dnia kiedy wracał do domu jedna z fanek dogoniwszy Antka wykrzyknęła:

- Ja Pana znam z telewizji, Pan jest MARATONEM!!!

Antek nieco zmieszany swoją popularnością odpowiada:

- Ależ proszę Pani, ja jestem tylko PÓŁMARATONEM

***

Czy ja jeszcze muszę coś tutaj dodać?

A może porwanie?

Pik, pik – mój telefon mówi do mnie, że ktoś przysłał mi wiadomość. Podchodzę do aparatu i odbieram wiadomość. Po drugiej stronie produkuje się mój dawny kolega ze szkoły. Czytam i otwieram szeroko oczy. Chyba nie dowierzam. Fakt mieliśmy wcześniej minimalny kontakt. Raz na pół roku coś napisał, ale teraz…

On: Chciałem ci napisać, że zawsze przepadałem za tobą. Zawsze byłaś taka konsekwentna, prawdziwa i inna. Bardzo cię lubię i chcę, żebyś to wiedziała. W twoim życiu i tak nie ma miłości. Dlatego proponuję UCIEKNIJMY RAZEM!!

Ja niestety nie potrafiłam potraktować poważnie tej propozycji. Nie mogłam opanować śmiechu

Ja: Ale jak uciekniemy, czym, gdzie??

On: No możemy uciec w Bieszczady, ale jak chcesz to uciekniemy nad morze. Przyjadę po Ciebie i wyjeżdżamy. Kiedy chcesz?? Ja mogę przyjechać po Ciebie w każdej chwili. UCIEKNIJ ZE MNĄ!!

Ja: Sprawiłeś, że się popłakałam ze śmiechu.

On: Nie żartuj z tego, ja piszę poważnie. Mogę nawet Cię porwać

***

1.Gdybym zniknęła to jestem porwana. Nazwisko porywacza w moich wiadomościach na FB.

2. Ja wiem, że czakramy mi się pootwierały, ale że aż tak……

3. Nie znam szczegółów tej ucieczki. Jak on sobie to wykombinował, gdzie będziemy mieszkać, z czego żyć, co robić – widocznie chłop bardzo spontaniczny jest.

3. Co to się na tym świecie wyprawia